Poland Ukraine

Головна

Полонія Житомирщини: Рецензія "Dziennik Kijowski"

Encyklopedia Polonii Żytomierskiej

Інформаційно-аналітичне видання
„Полонія Житомирщини”
редактор-упорядник С.В. Рудницький
МГО „ПНТЖ” Житомир, 2007 стр. 220
накл. 300 екз.
Publikacja ukazała się dzięki pomocy finansowej Komitetu Państwowego Ukrainy ds. Narodowości i Religii

Z poczuciem wyrzutów sumienia patrzę na książkę dawno już stojącą na redakcyjnej półce. Czuję winę wobec jej autorów i, przede wszystkim, redaktora zbioru Sergiusza Rudnickiego, gdyż to informacyjno-analityczne vademecum Polskiego Towarzystwa Naukowego w Żytomierzu „Полонія Житомирщини” nasze pismo powinno było zauważyć znacznie wcześniej, chociażby ze względu na jego temat, trud autorów i głównie – jego poziom.

Wydanie zawiera informację o podmiotach polonijnych w najbardziej zamieszkanym przez Polaków regionie – na Żytomierszczyżnie. Doskonały jest w tym zbiorze już sam wstęp Sergiusza Rudnickiego, zawierający przegląd wszystkiego, czym dysponujemy na ten temat: w wersji papierowej i elektronicznej.

I właśnie moją wiedzą i dość często nie najlepszą opinią odnośnie wiarygodności informacji we wcześniej wydanych informatorach mogę usprawiedliwić to, że nie przejrzałem go natychmiast.

We wstępie autor przedstawia metodologię i kryteria podejścia do selekcji rozpatrywanych podmiotów, celem której było dotarcie do informacji, przede wszystkim wiarygodnych. Z mnóstwa organizacji, struktur (jak dobrze wiemy, często tylko „na papierze”) z masy niezliczonych wywiadów, sprawozdań, porównań i analiz materiałów mediów wyłania się wiedza o 36. organizacjach polonijnych Żytomierszczyzny, 18. zespołach muzycznych, o różnych przedsięwzięciach: olimpiadach, konkursach, festiwalach i konferencjach.

Są tu dane o zakładach oświaty, wydawnictwach, bibliotekach i muzeach, mediach i parafiach rzymskokatolickich. Wszystkie dane podane są w ujęciu rejonowym. Każdy artykuł zawiera materiał o historii powstania organizacji, jego celach, liczbie członków, o głównych działaczach, formach i metodach działania i oczywiście namiary dla kontaktu.

Wydanie cenne jest nie tylko jako informator, lecz również jako źródło naukowe. Nie przypadkowo z aprobatą przyjęła go Rada Naukowa Żytomierskiego Uniwersytetu Państwowego im. Iwana Franki. Przecież z tego, o czym dowiadujemy się z niego, można już całkiem nieźle ocenić sytuację w gromadzie polskiej Żytomierszczyzny, oszacować jej potencjał, a nawet określić jej przyszłość.

Można poczynić wnioski. Niektóre – nie pocieszające. Na przykład, w rozdziale o zakładach oświatowych dowiadujemy się język polski na Żytomierszczyźnie nauczany jest zaledwie w 13. szkołach średnich, w tym tylko w 6. jako przedmiot, w pozostałych fakultatywnie. Historia Polski wykładana jest jedynie w dwóch szkołach jako przedmiot i w dwóch fakultatywnie. Liczba godzin lekcyjnych – nikła. Powstaje pytanie, w jaki wtedy sposób można sformować, odrodzić tożsamość narodową u młodej generacji Polaków Ukrainy?

W tym, według ostatniego spisu ludności, największym skupisku Polaków Ukrainy nie ma ani jednej szkoły polskiej(!). Kto Polakom ukraińskim ma pomóc? Myślę, że głównie oni sami.

I tu mam jedną uwagę i poradę dla autorów informatora na przyszłość, jako że podobno ma się on stać periodykiem. Myślę, że dla oceny potencjału każdej ze wspólnot narodowych, w tym i Polaków na Żytomierszczyźnie, potrzebna jest wiedza o jej zapleczu. A takim zapleczem wspólnoty jest dzisiaj jej pozycja majątkowa, zawodowa, jej obecność w prestiżowych profesjach, na znaczących stanowiskach. Takich wskaźników w informatorze brakuje, zaś o nich i o tym, w jaki sposób je podać – warto pomyśleć. Zacząć można np. od wykształcenia wyższego. Ilu Polaków na tysiąc obywateli obwodu go posiada? Ile podmiotów gospodarczych znajduje się w rękach Polaków? Jak Polacy reprezentowani są we władzach, etc.? Chociaż przyznać należy, że w informatorze są pewne wzmianki na ten temat. Chociażby tam, gdzie mówi się o Berdyczowskim Polskim Towarzystwie Sprzyjania Przedsiębiorczości. Warto też pomyśleć o elektronicznej wersji informatora w przyszłości.

Niedawno w popularnym polskim tygodniku przeczytałem wywiad z wpływowym polskim politykiem, uczestnikiem rozmów Okrągłego Stołu z roku 1989. Ów polityk pozycjonuje „zarzut, że nie troszczymy się (chodzi o troskę z boku władz RP – BORD) o Polaków na Litwie, których dyskryminują Litwini” za „rozkręcanie etnicznych emocji”. Chwała Bogu, że nie dotyczy to dziś Ukrainy. Jednak w zasadzie ośrodki polonijne na świecie nie mogą liczyć na nieprzerwane wsparcie dotacyjne z zewnątrz, ponieważ istnieje ryzyko, że mogą wziąć górę takie poglądy na sprawy polonijne, jak u wspomnianego polityka. Przewidując różne zmiany polityczne, powinniśmy liczyć też na siły własne. Tak, jak działa Polonia na Zachodzie. W tym celu musimy troszczyć się o potencjał własny, mieć o nim wiedzę. I temu właśnie służy omawiany informator.

No i jeszcze słówko o nakładzie informatora. 300 egzemplarzy – to jedynie dla społeczników? A co dla mas?


BORD